16.07.2019

Kopciuch


Mistrz lubi kiedy do snu czytam mu fińskie baśnie. Wczorajszy bohater jednej z nich ma na imię Kopciuch. Kopciuch mając do wyboru: sławę, bogactwo, mądrość, wybiera mądrość, co o dziwo nie zmienia jego dotychczasowego trybu życia. Nadal lubi wylegiwać się na piecu, podczas gdy dwójka jego braci zasuwa w polu. To jednak on zdobywa rękę księżniczki i pół królestwa.

Jestem jak Kopciuch, a zwłaszcza ostatnim czasem. Rękę księżniczki już posiadłem, tak samo pół królestwa. Dom zbudowałem, las zasadziłem, syna... Wydawałoby się, że mogę już osiąść na mieliźnie, zakotwiczyć swą łajbę tuż przy przytulnym molo kanapy. Czy jestem leniem? Wszak myśli z którymi muszę się borykać to także ciężka praca. Powiedzmy, że jestem swym cieniem, obecnie na urlopie.

Obserwowanie zmiennokształtnych chmur, oczekiwanie deszczu na zmianę ze słońcem, odnajdywanie rzeczy ciekawych, takich jak chociażby kryminały Joe Alexa pisanych jako Kazimierz Kwaśniewski. To są rzeczy równie wartościowe co ścianie drzew, pielenie chwastów w ogrodzie. Co jeszcze mógłbym zrobić? Zniknąć? Spróbować przestać być ciągle lepszym, być własnym cieniem w ludzkich oczach?





 

Archiwum

Obserwatorium