13.08.2019

Charles Mingus i Joga


Przeglądam blogi o jodze. Pamiętam jeden z przed lat. Wywarł on na mnie tak duże wrażenie, że zapragnąłem wtedy podążać podobną drogą, jak autor tamtego bloga. Niestety nie mogę dziś w sieci znaleźć równie autentycznego i bliskiego mi przekazu. Blogi o jodze zazwyczaj reklamują płatne zajęcia, bo joga bez nauczyciela jest nic nie warta. Mnie jednak nie przekonuje joga za pieniądze, w grupie ludzi, co samo w sobie jest już przerażające. W dodatku nauczyciel, który mnie nie zna, nie zna mojego ciała, pragnień i ograniczeń, nie przekonuje mnie i nie potrafiłbym zaangażować się całym sobą, nie uwierzyłbym, że może przewieźć mnie na drugi brzeg - tam dokąd podążam.

Niewiele pamiętam z tamtego bloga. Autor zamknięty w czterech ścianach własnej jaźni, żywił się ryżem i szedł za siłą swych postanowień. Jego nauczycielem było ciało, a umysł poddawał się powolnemu treningowi i z każdym kolejnym oddechem stawał się ćwiczonym psem, który nie ciągnie smyczy, a grzecznie kroczy tuż obok właściciela. Tak to widzę, gdy przywołuje z pamięci może trzy linijki, jedyne które tam przeczytałem, bo one mi wystarczyły bym zrozumiał całość. To także moja droga. 
Posty, modlitwa i joga zmieniają mnie w człowieka, którym zawsze chciałem być. Na szczęście mam wystarczająco wiele wolnego czasu, bym mógł nareszcie zająć się sobą.


2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Joga bez kompromisów. Tak już mam, że zawsze przeginam w jakąś stronę. Kiedy piję to jestem pijakiem, a kiedy praktykuję to... hmm, chyba nie wiem kim wtedy jestem. Ale jak się dowiem to powiadomię o tym cały świat :)

      Usuń

Archiwum

Obserwatorium