15.09.2021

Przepis na dzień

Jak mawiał zacny bajarz Swanthold, "zbyt dużo rzeczy jest do przemilczenia, bym mógł zamilknąć". Tym oto wesołym wstępem rozpoczynam opowieŚć o łagodnym wrześniu i słońcu, które dziś mruży oczy. Pomiędzy powiekami, jak koty prężą się światłocienie. Do tego ciepły zefirek, niczym dym z mentolowego papierosa.

Powraca do mnie pewność, że nie ma się dokąd spieszyć. Nie trzeba żyć tak, jakby każdy dzień był ostatni. A może tak, jakby był pierwszy? Ciężko się  w tym połapać. To tylko sztuczki, jakie stosuje umysł, by pomiędzy oddechami wypełnić czymś czas. 
Mija letnia zadyszka. Światło znów zaczyna się układać piętrami, po których schodzę w głąb nieba.

Błogosławiony czas, gdy zamiast kiełbasy jemy pieczoną dynię. Warzywna dieta nam służy i razem z Mistrzem wcinamy tylko to, co z ogródka. Jarmuż z liśćmi buraka naciowego, do tego jakaś kasza, może być quinoa, albo nasza, kochana, sprośna i buraczana, polska jaglana. W  jednej misce z dymią w kosteczkę, oliwą, bazylią i tym co kto lubi. Snacznego.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz